Omar, czyli “szukam zespołu”
Nigdy nie słyszałem czegoś tak zbliżonego do moich wyobrażeń najidealniejszego składu live, w jakim chciałbym grać docelowo. Bardziej niż radiohead, bardziej niż sigur ros, bardziej niż cinematic orchestra. znerwicowana perkusja, zahipnotyzowany bas, efekciarska gitara w stylu jazzmastera, oszczędny klawisz, lekko dłuższe formy, harmonia z melodią mroczna i sentymentalna, niezupełnie alternatywa, niezupełnie jazz. z wokalem i bez. niesamowite emocje i niezwykły żywioł. a znalazłem to w swoich ulubionych na youtubie sprzed pół roku. dotąd nie zgłębiałem bardziej.
ps. to na pewno jest mało możliwe, ale gdyby ktoś chciał stworzyć coś takiego i natknie się na ten wpis – to jest aktualne prawdopodobnie przez najbliższych kilkanaście lat
